niedziela, 18 sierpnia 2019

Odcinek 13.


Ino była trochę spięta, wracając do domu.
Wiedziała, że Gaara na nią czeka - dostała telefon z firmy ochroniarskiej. Prosiła ich kiedyś, żeby zwracali uwagę na podejrzanych typów kręcących się po ulicy. Ochroniarz wydawał się nieco zbity  tropu, gdy mówił jej, że ktoś na nią czeka przy bramie, ale nie jest pewien, czy powinien dzwonić zgodnie z wytycznymi, bo chłopak nie jest obcy. Tylko tym razem ewidentnie się nie umawiali.
Ino była mu wdzięczna, że aż zbyt gorliwie wypełniał obowiązki, bo mogła przygotować się psychicznie. Nie była pewna, czy chce się widzieć z Gaarą. Przez telefon powiedziała mu, że nie chce, ale rzecz była o wiele bardziej skomplikowana.
Gaara czekał w pewnej odległości przed bramą jej domu i nie skierował się w jej stronę, gdy ją zauważył. Zaczekał, aż ona do niego podejdzie. Potraktowała to jako przejaw dążenia do ugody zamiast zmierzania do konfrontacji.
  - Uraziłem cię? - zapytał zamiast przywitania, kiedy się do niego zbliżyła.
  Ino tylko pokręciła głową, w pierwszym momencie nie była w stanie odpowiedzieć. Walczyły w niej sprzeczne uczucia. Zawsze, kiedy go widziała, wywoływał w niej czysto fizyczną reakcję, niezależną od tego, co akurat zaprzątało jej głowę. Można byłoby to nazwać motylkami w brzuchu, gdyby nie to, że reakcja ta wcale nie ograniczała się do jednego obszaru ciała. Jej serce biło w przyspieszonym tempie i teraz czuła to tym wyraźniej, że po kilku dniach bez spotkań jej reakcja była silniejsza. Gaara zirytował ją, rozzłościł, ale przede wszystkim jej go brakowało.
  - Cieszę się, że jesteś - powiedziała szczerze.
  Gaara popatrzył na nią z lekko kpiącym uśmieszkiem.
  - A powiedziałaś, że nie chcesz mnie widzieć.
  Ino odwróciła się do niego bokiem i skoncentrowała się na szukaniu kluczy w szkolnej torbie. Musiała coś zrobić z rękami, żeby nie szukać okazji do dotknięcia Gaary. Przed własnym domem musiała pilnować się nawet bardziej niż w innych miejscach publicznych, bo tutaj był monitoring i niechcący mogłaby dostarczyć komuś rozrywki.
  - Przypomnij sobie, co dokładnie powiedziałam. Nie to, że nie chcę cię widzieć.
  Gaara przez chwilę przyglądał się, jak niezdarnie próbowała poradzić sobie z zamkiem, ale w końcu się zniecierpliwił. Delikatnie musnął jej dłoń i zabrał z niej klucze. Nawet w takiej przelotnej formie jego dotyk był uspokajający.
  - Co cię tak wytrąciło z równowagi? - zapytał, przekręcając klucz w zamku.
  Ino, nawet gdyby chciała mu o wszystkim opowiedzieć, nie wiedziałaby od czego zacząć. Ale nie chciała go wciągać ani w konfrontację z Sakonem ani w to, jak bardzo zawiodła się na Shikamaru. Czuła zawód, że jej przyjaciel kolejny raz nie potrafił zachować się jak należy. Gaara pewnie powiedziałby, że naiwnie było się czegoś innego spodziewać. Ale również wkurzyłoby go, że Ino nie potrafi postawić wyraźnej linii i kiedy zawiedzie ją Shikamaru, przenosi negatywne emocje na niego. Ino nie chciała tego robić. Po prostu za każdym razem, kiedy przypominała sobie o słabościach Shikamaru w jej głowie rozbrzmiewały słowa matki, że żaden mężczyzna nie jest godny zaufania. Przypominała sobie też, jak bardzo była pewna, że Kimiko się myli, po prostu wybrała sobie wadliwy egzemplarz - jej ojca. A ona miała Shikamaru, który jest tak bardzo inny i ani nigdy by nie zdradził ani nie uciekałby przed konsekwencjami własnych działań.
Pospiesznie przeszła przez ogród i wstukała kod wejściowy do domu. Gaara odezwał się dopiero, kiedy zamknęły się za nimi drzwi wejściowe.
  - Powiesz mi, co się stało? - zapytał. Patrzył na nią wyczekująco.
 Ino oparła się plecami o drzwi. Bardziej naturalne było dla niej szukać oparcia w nim, ale wydawało jej się, że nie ma do tego prawa, po tym, jak oschle odpowiadała na jego wiadomości i jak robiła nie jedną, a dwie awantury przez telefon. Nie zdziwiłaby się, gdyby powiedział, że ma dosyć jej humorów. Tak, jak powiedziała jej to kiedyś matka, a potem spakowała się i poleciała do Singapuru. Kilka dni wcześniej stwierdziła, że po odejściu ojca powinny trzymać się razem - ale gdy wypiła za dużo brandy, często rzucała takie puste frazesy.
  - A muszę? - zapytała z rezygnacją.
  - Nie musisz, ale może powinnaś. Zwłaszcza, jeśli to ja sprawiłem ci przykrość.
  Ino przygryzła wargi. Jak miała mu wytłumaczyć, że nie chodzi o coś, co on zrobił, jeśli nie mogła mu zdradzić jakie ostatnio odbierała smsy i jaką czuła narastającą, bezsilną wściekłość? Chwilami odpychały ją jej własne myśli. Pełne złości, goryczy, przypisujące wszystkim facetom brudne motywacje i upośledzenie emocjonalne.
 Wyciągnęła rękę, żeby dotknąć jego dłoni i kiedy Gaara się nie odsunął, ale pozwolił, by splotły się ich palce, wtuliła się w niego i pozwoliła sobie chłonąć jego zapach. Zawsze, kiedy ją przytulał, czuła się bezpiecznie, i teraz zrozumiała, że chyba właśnie tego jej brakowało.
  - Przepraszam. Nie ty sprawiłeś mi przykrość - powiedziała w jego koszulkę.
  Gaara odsunął się trochę i spojrzał na nią. W tym spojrzeniu była i czułość, i krytyka. Ale też niecierpliwość.
  - Nie powinnaś mnie przepraszać, powinnaś powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Nie nadążam za tobą, Ino. Oskarżyłaś mnie, że chcę cię manipulacjami zaciągnąć do łóżka. Ale teraz ty mną manipulujesz.
  Ino domyślała się, co Gaara miał na myśli, ale nie zgodziłaby się, że w grę wchodzi manipulacja. Po prostu teraz, kiedy była tak blisko niego, wcześniej zbyt długo go nie widząc, miała ochotę obsypać go pocałunkami. Nie myśleć o niczym innym, tylko chłonąć jego bliskość. Przytuliła się do niego zupełnie niewinnie i bez ukrytych intencji, ale kiedy był tak blisko, budziło się w niej pożądanie. A ono zaburzało jej poczucie bezpieczeństwa.
  - Pragnę cię - przyznała. - Ale nie potrafię powiedzieć, do jakiego stopnia. Chyba nie aż tak, żeby... - Nie potrafiła dokończyć myśli. Jak to wyjaśnić? Stosunek nie kojarzył jej się z niczym przyjemnym. Jedynie z porażką i kacem moralnym, poczuciem winy i niechęcią do samej siebie.
  - Przecież nie musisz aż tak mnie pragnąć, Ino. Nic nie musisz. - Gaara odsunął się od niej bardziej, ale nie potraktowała tego jak odrzucenie tylko jak zaproszenie do rozmowy. - Możesz nie wpadać w panikę za każdym razem, kiedy czujesz, że tracisz kontrolę nad sytuacją. Możesz mnie nie odrzucać. I to wcale nie znaczy, że godzisz się na penetrację.
 Ino przymrużyła oczy z poirytowaniem.
  - Musisz być taki dosłowny?
  - A co jest złego w dosłowności? Przynajmniej nie zostawia miejsca na domysły. Jest pożyteczna, polecam. Pozwala uniknąć tragikomicznych sytuacji, takich jak ta.
  - Dla ciebie jest w tym coś komicznego? - Ino musiała zwalczyć w sobie poczucie urazy. Miała wrażenie, że Gaara nie traktuje jej poważnie. Pomyślała, że jeśli mają kontynuować tę rozmowę potrzebuje więcej przestrzeni i usunęła się w bok. W hallu wejściowym było kilka mebli, które uważała za zbędne, ale mimo to ich nie usunęła. Stanęła przy białej szafce, w której jej matka trzymała nikomu niepotrzebne bibeloty, i oparła się o nią plecami.
  - Czasami mam wrażenie, że traktujesz mnie jak naiwną trzpiotkę - powiedziała.
  - Ja mam wrażenie, że czasem widzisz we mnie wroga. A już na pewno drapieżnika seksualnego. - Gaara urwał, jakby spodziewał się z jej strony oburzenia i protestów, a potem powiedział z naciskiem: - Ino, nie jestem jednym z tych kolesi, na których prymitywne zagrywki napatrzyłaś się na imprezach. Chodziłem w takie same miejsca, znam to środowisko. Ale nie jestem jednym z nich.
  - Wiem.
  - Więc przestań a priori przypisywać mi takie zachowania. Jeśli czegoś nie wiesz, możesz po prostu zapytać.
  - Wiem.
 Nie chodziło o to, że nie mogła go zapytać. Raczej o to, że nie potrafiła odpowiednio dobrać słów. Gaara cechował się bezpośredniością w wypowiadaniu się, jakiej nie zauważyła u nikogo innego. Jego sposób mówienia o seksie dla niej był krępujący. On to odbierał jako pruderyjność, ale to by znaczyło, że całe społeczeństwo jest pruderyjne.
  - Świetnie, że to wiesz, ale nie pytasz. Za to założyłaś z góry, że korzystając z nadarzającej się okazji, zamierzałem bezceremonialnie cię przelecieć na niewygodnej sofie twojej matki.
Gaara ujął to tak, że brzmiało gorzej niż brzmiałoby gdyby ona dobierała słowa.
  - Wygoda chyba nie ma tu nic do rzeczy - stwierdziła. Wiedziała, że chłopak coś jej zarzuca, ale nie rozumiała, co.
  - Rzeczywiście, nie ma, jeśli patrzeć na sprawę z twojego punktu widzenia. Przecież twoim zdaniem każdego faceta interesuje tylko to, żeby zamoczyć. Mógłbym to robić bez całego tego zamieszania i wymyślania miejsc na randki.
  Ino chciała się sarkastycznie uśmiechnąć, ale efektem był nieokreślony grymas, który nie mógł przesłonić, że poczuła się dotknięta.
  - Pewnie masz w tym praktykę.
 Nie sądziła, że Gaara mógłby być jeszcze bardziej wzburzony, ale te słowa ewidentnie go zdenerwowały.
  - Nie, Ino, nie mam. Seksualnie miałem dwie dziewczyny. Powiesz mi, kto ci wmówił, że zaliczałem laski na imprezach czy mam zgadywać?
Ino zawahała się. Gaara chyba nie zakładał, że odpowie na jego pytanie. Ona za to czuła, że popełniła błąd i udzielając odpowiedzi, tylko się pogrąży. Ale była mu winna odpowiedź.
  - Twoja była - powiedziała.
  - Yugito? - Tym razem na zadane przez Gaarę pytanie nie musiała odpowiadać. Zresztą on nie był tak zaskoczony, jak powinien. Może pomyślał, że powinien był się tego spodziewać. - I ty uwierzyłaś jej na słowo zamiast mnie zapytać?
  Ino nie była pewna, czy Gaara ma do niej o to pretensje czy pyta dlatego, że chce znać przyczynę.
  - Nie chciałam bawić się w rewizora i ciebie rozliczać - powiedziała. Nie chciała też, żeby wyglądało, że jest zazdrosna, choć na początku była. Ino słusznie się domyśliła, że jej celem Yugito było przekonać ją, że ani nie pasuje do Gaary ani nie potrafi spełnić jego oczekiwań. - A poza tym powiedziałeś mi kiedyś, że umawiałeś się z dziewczynami, które nie pozwoliłyby się zdradzić i z kontekstu można było wnioskować, że było ich... Trochę.
  - Błędny wniosek - powiedział Gaara. Podszedł do niej i także oparł się o szafkę. Miała wrażenie, że chciał być bliżej niej, ale nie nachalnie. - Poza tym jest różnica między "umawiać się" a "seksić" - popatrzył na nią z ukosa, być może chcąc ocenić, czy ona znowu się oburzy, że jest zbyt dosłowny. - Ino, Yugito była i jest mitomanką. Na trzy zdania, które wypowie, dwa nie mają nic wspólnego z  prawdą.
 To ostatnie zdanie ją zaskoczyło.
  - Nie mówiłeś mi o tym. I nie przeszkadzało ci to?
 Gaara potrząsnął głową.
  - Zaczęło. Notoryczni kłamcy potrafią budować iluzję prawdy. Nie mówiłem ci o tym, Ino, bo Yugito nie ma z nami nic wspólnego. I nie chcę, żeby miała na nas wpływ. Jeśli nagadała coś jeszcze, wolałbym, żebyś to zweryfikowała ze mną. Bo jeśli masz mnie z czegoś rozliczać, lepiej żeby to przynajmniej była prawda.
 W tym zdaniu powinien kryć się zarzut, ale Gaara powiedział to tak po prostu, jakby stwierdzał fakt, bez pretensji.
  - Przepraszam - powiedziała.
  Gaara popatrzył na nią i wykonał pojedynczy, przeczący ruch głową.
  - To już drugi raz. Wolałbym, żebyś mnie nie przepraszała, tylko ze mną rozmawiała. I żebyś mi ufała. Inaczej nie za bardzo sobie to dalej wyobrażam.
 Ino rozumiała, co Gaara miał na myśli. I nie widziała sensu w tłumaczeniu mu po raz kolejny, że ma do niego zaufanie, w większym stopniu niż miała do kogokolwiek innego. Przecież nie o tym mówił. Chodziło mu o zaufanie, którego się nie stopniuje. Albo jest albo go nie ma.
  - Wprowadziłam cię w błąd - przyznała. Patrzyła przed siebie, ale ponieważ Gaara obdarzył ją przenikliwym spojrzeniem, musiała na niego spojrzeć. Nie była pewna, czy to podpada pod kłamstwo ani jak on to potraktuje. - Nie powiedziałam wszystkiego.
 Gaara patrzył na nią, nie ponaglająco, ale z uwagą. Poprzednim razem powiedział jej, że nie oczekuje od niej, żeby mu się zwierzała, ale że może powinien wiedzieć. Powinien, to na pewno było dobre określenie. Była pewna, że wolałby nie wiedzieć. Czy komuś pomaga wiedza o cudzych defektach?
A Ino właśnie tak się czuła. Miała defekt. Gdyby była dziewicą, byłby kłopot. Bo strach, bo nie wiadomo, jak to będzie, bo wreszcie - wchodzi w grę ryzyko, że to za wcześnie albo nie ten facet, i potem będzie żal, do siebie, do kogoś, jakby straciło się coś cennego. Ino przypominała sobie jak jej koleżanki wyśmiewały się z dziewic, że mają się za strażniczki skarbu, jakby "to" się zużywało. Między innymi dlatego podjęła taką decyzję, szybko, pod wpływem impulsu, a jednocześnie - głęboko przemyślaną.
Czuła się nieznośnie z tym, co powiedziała kiedyś Sakurze, zresztą pełna najlepszych intencji i całkowicie w to wierząc - że poczeka do ślubu, albo chociaż do końca szkoły średniej. Wtedy to było dla niej oczywiste, z kim będzie ślub. Kiedy się zorientowała, że Shikamaru już dawno puścił się z Karui, czuła się jak idiotka. Nawet nie chodziło o to, że czuła się jakoś zdradzona, zraniona - zraniło ją coś innego. Czuła się jak ostatnia debilka, ponieważ robiła z czegoś wielką sprawę, a w rzeczywistości to było takie nic.
Potem przez długi czas nosiła się z myślą, żeby sobie udowodnić, że to naprawdę nic. Incydent bez znaczenia. Rozrywka. Korzystanie z życia, ewentualnie korzystanie z kogoś, na pewno jednak nie akt zespolenia z drugim człowiekiem, emocjonalny ani uczuciowy.
Przespała się z chłopakiem, którego poznała na wakacjach, parę razy się umówili, nawet jej się podobał, chociaż od początku było wiadomo, że nie na tyle, by potem jeszcze do siebie dzwonić czy pisać. Chłopcy w kontekście dłuższej relacji i tak jej nie interesowali, uważała, że nie warto inwestować czasu ani ryzykować uczuć, bo to tylko niszczy emocjonalnie. Ale chłopak był atrakcyjny, był miły, w przeciwieństwie do kolesi, którzy za czasów imprez z Tayuyą próbowali ją obłapiać na imprezach. Przy okazji wykminiła sobie, że będzie mieć fajne wspomnienie, gdy się jej koleżanka spyta, jak straciła dziewictwo powie, że na plaży, na wakacjach.
I nie będzie się już zaliczać do tych dziewczyn, które się "cenią" jakby nosiły skarb i czekają, jakby było na co i na kogo.
Zresztą potem przez jakiś czas czuła, jakby zrzuciła  ciężar. Jakąś chorą satysfakcję, że jej wartość rynkowa spadła i że już teraz może myśleć o sobie "przeterminowane ciastko". To było w czasie, kiedy wymyślanie obraźliwych epitetów pod własnym adresem sprawiało jej satysfakcję.
Rzecz jasna nie tak przedstawiła to Gaarze. Skróciła opowieść do minimum, tak żeby nie uzupełniać luk, które wydawały się oczywiste. Wakacje, plaża, ognisko i alkohol. Ukryła, że tego dnia nie piła - od dłuższego czasu nie tykała niczego, co ma procenty, bo najpierw napatrzyła się, co po alkoholu robili jej rówieśnicy, a potem widziała, co alkohol robił z jej matką. Z perspektywy czasu żałowała abstynencji w wieku lat szesnastu, mogła się wstrzymać. Pewnie wtedy niewiele by czuła i znacznie mniej pamiętała.
Nie mogła przedstawić pełnego obrazu Gaarze, gdyż żywiła przekonanie, że nie patrzyłby już na nią tak samo. Ale jednak, pozostawiła zbyt wiele niedopowiedzeń. Czy może raczej, okłamała go za bardzo. Lepiej by zrobiła, gdyby od początku oświadczyła, że nie chce o tym rozmawiać.
  - Rzecz w tym, że źle ujęłam to w słowa. To nie był pierwszy raz. To był jedyny raz. 
  - Nie powinnaś była kłamać, Ino. 
Nie znalazła żadnych słów na swoje usprawiedliwienie, dlatego milczała. Gaara wykonał gest, jakby chciał sięgnąć po papierosy. Nagle się zreflektował. Według oficjalnej wersji palił dla towarzystwa. Ino zauważyła, że sięgał po nikotynę kiedy chciał uspokoić nerwy, ale do tego się nie przyznawał. I przy niej nie palił.
  - Pojadę do domu. Dzisiaj nie ma sensu już o tym gadać - ocenił. - Chyba nie ma sensu o tym gadać dopóki nie odpowiesz sama sobie, czego tak naprawdę się boisz. - Patrzył na nią tak, jakby chciał powiedzieć: Nie mam już do ciebie siły.
 Ino otworzyła mu drzwi wyjściowe, żeby nie myślał, że będzie go desperacko zatrzymywać. Gaara zawahał się, a potem do niej podszedł.
  - Zobaczmy się w weekend. Zadzwonię wieczorem, dobrze?
 Ino skinęła głową. Nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Komunikat ze strony Gaary był jasny: Nie osiągnęliśmy porozumienia w tym temacie, ale to jeszcze niczego nie kończy. Kłamiesz, ale robisz to, żeby się chronić, więc ci wybaczam.
Jeśli chciał, potrafił być wyrozumiały.
Podszedł do niej i przez chwilę miała wrażenie, że chciał ją pocałować albo przytulić, może jedno i drugie, ale w końcu tego nie zrobił. Była mu za to wdzięczna. Gdyby aż tak się do niej zbliżył, pewnie by się rozpłakała. Z trudem powstrzymywała się, żeby się nie rozkleić.
Bo mimo tej deklaracji, mimo, że chciał się z nią umówić, i mimo, że powiedział to swoim zwykłym tonem, jakby chciał dać do zrozumienia, że się nie gniewa i że wszystko jest normalnie - miała wrażenie, że to jest już jak reanimowanie trupa. Gaara przed chwilą przyznał, że jego była notorycznie kłamała, a teraz miał dowód, że i ona potrafiła go okłamać. I nawet nie okazał złości. Ta jego wyrozumiałość paliła ją w środku.
Chyba i dla niego stała się tym, czym była dla wszystkich innych. Tym, czego chciała za wszelką cenę uniknąć. Dlatego próbowała być normalna, uporządkować wszystko tak, żeby było normalnie. Bawiła się, jak inne dziewczyny w jej wieku, i tak samo dała się ponieść wpływowi chwili. Cóż z tego, że teraz czuje z tego powodu głównie palący wstyd. Wiele dziewczyn się tak czuło, po tym, jak bezmyślnie poszło w tango, pod wpływem używek lub bez nich.
A jednak nie potrafiła trzymać się tej wersji i nie potrafiła jej wiarygodnie przedstawić, być może dlatego, że teraz wyraźniej niż wcześniej widziała, jak bardzo powodowała nią desperacja. Była przekonana, że Gaara nie miałby problemu z zaakceptowaniem faktów, gdyby puszczała się na imprezach. To by było łatwe  do wyjaśnienia. A tymczasem ona sama nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego, do ciężkiej cholery, wtedy zdecydowała się na seks - chyba nawet sama go zainicjowała - chociaż nie miała najmniejszej ochoty. I dlaczego nie potrafi uznać, że trudno, stało się, i w przyszłości będzie inaczej.
Że następnym razem, kiedy się zdecyduje, nie będzie tak źle, a ona nie będzie się potem czuć tak podle, że na samą myśl żołądek wywracało jej na drugą stronę.
Dlaczego nie mogła przynajmniej milczeć, żeby nie obciążać Gaary? Nie chciała, żeby patrzył na nią jak na kogoś z deficytem emocjonalnym, jak na ciężar. Ale odkryła się, za bardzo, i teraz mogła tylko patrzeć, jak w Gaarze gaśnie zainteresowanie, bo patrząc na nią będzie czuć tylko rozczarowanie.

Ino w czasie kłótni rodziców miała zwyczaj podkręcać głośniej muzykę. Nie chciała tego słuchać.
Ale tym razem nawet nie włączyła muzyki, bo gdy zaczęli rozmawiać podniesionymi głosami, od razu usłyszała swoje imię, jak i kilka innych zdań, które oznaczały jedno: koniec awantur. Ojciec zamierzał się spakować i wyprowadzić. Bo dłużej już w tym domu nie wytrzyma. Bo ma dość ciągłego wysłuchiwania, że złamał jej karierę i życie.
Pierwszy raz, zamiast izolować się od tych głosów z zewnątrz, wyszła z pokoju i przysiadła na schodach, żeby lepiej słyszeć. Nie musiała się wysilać.
Matka nie pozostawała dłużna. Ona zawsze miała ten sam arsenał zarzutów. Przez całe małżeństwo chodziłeś na kurwy. I co, teraz znalazłeś taką, która jest warta twojego czasu bardziej niż my?
Matka zawsze mówiła w takich chwilach w liczbie mnogiej, jakby ją reprezentowała. To nas zostawiasz. Dobrze, idź. Nie jesteś nam do niczego potrzebny.
Mogła sobie darować takie dramy, bo skoro nawet dla Ino brzmiały nieszczerze, tym bardziej nie mogły zrobić wrażenia na ojcu. Jednego dnia słyszał: skoro już musiałeś sobie znaleźć wywłokę, czy nie mogłeś przynajmniej strzelać w bezdzietną? Jak to sobie teraz wyobrażasz? Chcesz wychowywać trójkę dzieci, kiedy nie potrafiłeś porządnie wychować jednego?
Jednego dnia straszyła go, że będzie musiał sobie zabrać córeczkę, i jeśli myśli, że ta jego kurwa będzie się z nią użerać, wychowywać niewdzięcznego bachora tak jak ona to robiła, to bardzo się myli. Nowa kobieta bardzo szybko kopnie go w dupę.
Ale gdy Inoichi powiedział bez przekonania, że zabierze Ino do siebie, gdy się urządzi, matka się wściekła i oświadczyła, że najpierw będzie musiał przejść po jej trupie.
Chciała mu po prostu zrobić na złość, ale chyba w swoim zacietrzewieniu zapomniała, że jej jeszcze-mąż wcale nie mówił poważnie. Dała mu się podpuścić. Potem już zawsze miał argument, dla którego lepiej, żeby mieszkała z matką. Kobieta jest jaka jest, trochę niezrównoważona, ale jeszcze mogłaby naprawdę coś sobie zrobić i wszyscy mieliby ją na sumieniu.
Ino  byłaby wdzięczna, gdyby jej sumienia w to nie wciągał. Co robił z własnym, to jego sprawa. Matka przez długi czas dbała, żeby nie zapominał, że tak czy inaczej, złamał jej życie i nigdy tego nie naprawi.
Złamał jej życie, bo namówił ją do ślubu, Bo obiecywał, że będzie dobrze. Bo odwiódł ją od skrobanki.
Bezpośrednio przed wyprowadzką, i potem jeszcze długo po niej, nie dawała mu o tym zapomnieć, w chwilach załamania dzwoniąc do niego i pytając, dlaczego nie pozwolił jej na zabieg skoro jej nie kochał.
I sama sobie na to odpowiadała. Po to, żeby zostawić dwie zamiast jednej.
Ino tym bardziej nie mogła tego słuchać, ale muzyka przestała być dobrym zagłuszaczem. Jeśli matka sięgała po alkohol, zawsze wiadomo było, że sięgnie po słuchawkę. Ino nie musiała jej słyszeć, żeby wiedzieć, co mówi. Dlatego, kiedy matka była w domu, ona starała się wychodzić.
I tak, jeśli były w jednym budynku, działały sobie na nerwy.

Gaara musiał wyjść z tego domu. Miał ochotę komuś zdrowo przypierdolić. W drugiej kolejności chciał zapalić papierosa.
Oczywiscie, kiedy sięgnął do kieszeni, okazało się, że nie miał ich pod ręką, zresztą prawie nigdy nie nosił ich przy sobie. Zostawił w samochodzie. Samochód zostawił parę przecznic dalej. Nie było możliwości podjechania pod dom Ino, bo były tutaj bardzo wąskie uliczki. Poza tym to była dzielnica snobów, którzy widząc obcy samochód z niższej półki cenowej dzwoniliby na policję przekonani, że ktoś przyjechał dokonywać kradzieży z włamaniem. Ino niedawno twierdziła, że za nic nie będzie chciała tu wrócić, woli się męczyć w wynajętym pokoju w bursie, a potem z dnia na dzień zmieniła zdanie.
Ruszył niespiesznym spacerkiem w kierunku ulicy, gdzie zaparkował samochód, próbując ochłonąć. Cały czas miał przed oczami wyraz twarzy Ino, kiedy chciał ją pocałować na pożegnanie.
Zainicjował temat jej zahamowań, bo dostrzegł, że pewne rzeczy trzeba wyjaśnić. Z jej i z jego strony. Jego zdaniem miało to wszystko ułatwić, ale jak na razie osiągnął tylko tyle, że Ino na jego oczach się rozsypywała.
Nie można było tak tego tematu zostawić, porzucić go i udawać, że go nie ma, ale teraz już zupełnie nie wiedział, jak z nią rozmawiać. Jeszcze godzinę nie wydawało mu się to tak skomplikowane. Wydawało się względnie proste. Dopiero teraz dostrzegł, że poruszył niewłaściwą kartę w pieczołowicie zbudowanej konstrukcji i że wszystko zaczyn się pierdolić.
Najłatwiej byłoby znaleźć kogoś, kto dołożył do tej konstrukcji cegiełkę, ukierunkować złość i choćby częściowo ją wyładować. Ale rodzice Ino ze względów oczywistych byli poza zasięgiem. Shikamaru też, ponieważ Gaara bezmyślnie obiecał, że nie wklepie mu za coś, co było kilka lat temu. Nie składałby takich obietnic, gdyby miał pełniejszą wiedzę. Ale. Nie można było łamać danego słowa. Dlatego miał nadzieję, że Nara nie napatoczy się w najbliższym czasie w pole widzenia.
Napatoczył się ktoś inny, ale Gaara był na tyle zajęty własnymi myślami, że dopiero po chwili uświadomił sobie, co widzi. Choć wydało mu się to widokiem na granicy absurdu.
Jakichś dwóch cieci kręciło się przy zaparkowanych samochodach, z kanistrami na benzynę. Jeden z nich podszedł do auta Gaary. I nawet nie zauważył, że ktoś się zbliża.
Scena wydawała się surrealistyczna, dlatego, że Gaara bywał już w o wiele gorszych dzielnicach i nigdy nie zdarzyła mu się próba kradzieży samochodu. Nawet jeśli zostawił uchyloną szybę. A tutaj, w nadzianej dzielnicy, kolesie spuszczali benzynę z baków. Jakby ktoś wystawiał go na próbę, lub raczej jakby chciał zrobić mu prezent.
Gaara czuł coś w rodzaju złośliwej satysfakcji, a to sprawiło, że natychmiast dopadły go wyrzuty sumienia. Miał być grzeczny. Będzie grzeczny.
  - To moje auto. Spierdalaj - powiedział do kolesia z kanistrem, co w tej sytuacji było szczytem uprzejmości.
  Facet dopiero teraz go zauważył. Miał wygląd młodego bezrobotnego na początku kariery żula. Gaarze bicie kogoś takiego nie sprawiłoby satysfakcji. Nie wiadomo nawet, czy to jadło śniadanie czy od rana jedzie na prochach. Które dodają wigoru, ale tylko do pewnego momentu.
Gaara odniósł wrażenie, że koleś się wystraszył, i że wobec tego zmyje się jak każdy typowy złodziejaszek na widok świadka. To by go rozczarowało, jak niewykorzystana okazja. Ale mina żula się zmieniła. Gaara obejrzał się za siebie. Drugi z amatorów benzyny był rosłym facetem. I miał nóż.
Kto by pomyślał. A jednak zrobili mu dzień.

Kankuro poprawił Temari nastrój, ale z upływem czasu czuła, jak efekt się ulatnia.
 Nie chciała wdawać się z bratem w pyskówki, dlatego nie zadała mu cisnącego się na usta pytania, dlaczego nie pogrozi szlabanem Gaarze, dopóki ma jeszcze nad nim teoretyczną władzę. Była trochę podminowana, bo dzisiaj był czwartek, a czwartki były dniem picia. W inne dni Gaara nie pozwalał sobie na dużo, bo miał uczelnię, a weekendy spędzał częściowo w pracy, częściowo z Ino, ale w czwartki wieczór  mógł wszystko - następnego dnia były tylko wykłady, na które nie musiał chodzić, jeśli nie miał ochoty. Temari strasznie to wkurzało, że mając raz na tydzień okazję, by zabalować, każdą wykorzystywał. Z jednej strony tak właśnie robią studenci. Z drugiej czuła niepokój.
Przenosiła złość na Kankuro, czyniąc mu wymówki, że nie narzuci młodszemu bratu ograniczeń, ale tak naprawdę wiedziała, dlaczego Kankuro pozostaje bierny. Gaara zawsze robił, co chciał i nie warto było iść z nim w otwarty konflikt. Zwłaszcza teraz, kiedy sam na siebie zarabiał i mógł się wyprowadzić.
Frustracja Temari wynikała chyba stąd, że nabrała fałszywego przekonania, że Gaara się "wyciszył". Że wydoroślał i nie w głowie mu szalone imprezy. Nie brała pod uwagę, że może to w większym stopniu kwestia okoliczności, a nie radykalnej przemiany w jego charakterze. Kiedy dziewczyna go rzuciła i pojechała do Szwecji, Gaara stracił ochotę na imprezy w starym stylu, z dotychczasowym towarzystwem. Może też dlatego rzucił dilerkę. Miał bardzo jasno sprecyzowane cele - dostać się na oblegany kierunek na najlepszej uczelni w kraju. I oczywiście dostać się z najlepszymi wynikami, bo niczego nie robił na pół gwizdka. To musiało pochłonąć wysiłek i zaangażowanie, nawet mimo, że nauka łatwo mu przychodziła. Był zaabsorbowany. Teraz za to z łatwością wsiąknął w zwykłe studenckie życie. Może normalna rzecz, ale dla Temari to brzmiało złowieszczo. Dobrze przynajmniej, że Gaara zawsze brzydził się narkotykami, inaczej chyba zwariowałaby z niepokoju. Z drugiej strony nie raz słyszała, że marihuana to nie narkotyk - a już na pewno nie z punktu widzenia studentów.
Drgnęła, kiedy usłyszała dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Sama nie wiedziała, dlaczego. Gaara o tej porze wracał dopiero z uczelni. Może liczyła, że tym razem się nigdzie nie wybierze.
Może liczyła, że z biegiem roku akademickiego ten cholernie trudny kierunek na prestiżowek uczelni zacznie stanowić dla niego jakieś wyzwanie. I od czasu do czasu zostanie w domu, żeby poczytać i żeby się wyspać, pójść na zajęcia skoncentrowanym.
Wiedziała, jak Gaara zareaguje na jej uwagi, ale i tak nie zamierzała mu ich podarować. Wyszła do przedpokoju. Kiedy zamknął drzwi i się do niej odwrócił musiała się powstrzymać, żeby nie krzyknąć.
Miał rozciętą wargę i plamy krwi na koszulce.
Plamy krwi.
  - Coś ty zrobił?
  Gaara popatrzył na nią jak na natrętną muchę. Wyciągnął przed siebie rękę, nie tyle w geście obrony, co jakby chciał ją odpędzić.
  - Nie nudź - powiedział.
  Temari nie pozwoliła mu przejść. Złapała go za dłoń. Miał zdarte kostki na ręce. Nie mocno, zwykle było gorzej, ale i tak. Nie mogła liczyć, że sprzedał komuś dwa strzały. Zresztą od dwóch razów się raczej nie krwawi.
Od razów w twarz się tak nie krwawi, pomyślała z przerażeniem i chwyciła Gaarę za koszulkę. Kiedy ją podciągnęła i zobaczyła długie, ale płytkie nacięcie na torsie, niemal odetchnęła z ulgą. Natychmiast znienawidziła tę myśl, ale poczuła ulgę. Gorzej byłoby, gdyby takie wyraźne plamy krwi zostawił ktoś inny.
Gaara wyszarpnął się. Przez ułamek sekundy miała wrażenie, że ją odepchnie, ale cofnął się o krok.
  - Kurwa, Gaara, co ty odpierdalasz? - Nie potrafiła pohamować paniki.
  - Uspokój się, Temari. - Odpowiedział  z naciskiem. - Nie rób afery. Drobna sprzeczka na parkingu.
  Temari poczuła, jak złość uderza jej do głowy. Przymknęła oczy, gdyż naprawdę chciała się uspokoić. Gaara w tym czasie przeszedł obok niej.
  - Prowadziłeś w tym stanie?! - wykrzyknęła wzburzona.
  Gaara zatrzymał się w pół drogi do swojego pokoju. Spojrzał na nią z zainteresowaniem.
  - W jakim stanie?
  Miał cholernik rację. Nie był pijany. Mogła z dużym przekonaniem powiedzieć, że nie wypił nic. Tym bardziej ją to martwiło.
  - Jeśli włączył ci się tryb zabójcy, może chcesz, żebym ci naraiła jakąś ofiarę? - zapytała z przekąsem.
  Gaara machnął ręką jakby chciał ją zbyć.
  - Nie, dzięki. Sam sobie poradzę.
  Nienawidziła kiedy tak cwaniaczył. W tej chwili  wyklinała swoją bezmyślność. Gaara tak długo udawał bardziej zrównoważonego i rozsądnego, że zapomniała, jak potrafi się zachowywać.
  - Niech cię szlag! - Krzyknęła do zamykających się drzwi.
  Niech ją szlag. Dlaczego nie trzymała języka za zębami? Gaara, kiedy usłyszał jej oskarżenia pod adresem Ino i Shikamaru, sprawiał wrażenie obojętnego. Ale czy to mógł być zbieg okoliczności, że akurat teraz postanowił komuś wpieprzyć?
To byłby zbyt dziwny zbieg okoliczności. Błędnie oceniła sytuację.
Teraz już nie była pewna, na co liczyła. Chyba na to, że Gaara się zirytuje, powie parę słów Ino i dziewczyna narzuci większy dystans przyjacielowi. Dla komfortu Gaary, dla spokoju swojego sumienia. Choć Temari powiedziała, że Ino klei się do Shikamaru, i naprawdę tak uważała. Oceniała jej zachowanie jako dziecinadę. Poza tym, chociaż próbowała zamykać na to oczy, widziała jak Ino zachowuje się w towarzystwie Gaary, i jak o nim mówi. Widziała, jak zachowuje się Gaara. Gdyby chciał, Ino ucięłaby przyjaźń z Shikamaru definitywnie.
Dobrze przynajmniej, że w rozmowie z Gaarą Temari skupiła się na tym, że Ino przekracza granice przestrzeni osobistej wobec Shikamaru, a nie to, co naprawdę wtedy ją dręczyło. Nie to, jak zachowuje się Shikamaru. Dopiero wtedy miałaby powód do zmartwień, bo nawet gdyby po czasie to wytłumaczyła - jak Shikamaru jej wytłumaczył - Gaara by się wściekł. I to wściekłby się strasznie, wiedząc, że Shikamaru chce chronić Ino przed nim.
I co wówczas by zrobił, skoro już teraz mu odwala? Temari popełniła straszny błąd. I teraz musiała zdecydować się na coś, co uważała za upokarzające. Przyznać się do błędu i poprosić Ino o pomoc. 

 ......................................
No więc tak: rozdział wyszedł długi i zastanawiałam się, czy go nie podzielić. Ale chciałam, żeby pojawiła się Temari, więc... Jest długi. Trudno. Zostałam bez rozdziału na zapas, dlatego następna część będzie pewnie dopiero za 3 tygodnie.
W rozdziale są literówki, gomen. Chcąc dotrzymać terminu darowałam sobie poprawki.
Przyznam, że rzeczywistość szkolna ostatnio mi słabo przemawia do wyobraźni i Nakama zostanie skrócona, na czym ucierpi trochę ShikaTema i bardzo SasuSaku... Jeśli jednak chodzi o SS już jakiś czas temu stwierdziłam, że w Nakamie ich nie dopracuję. Chociaż kiedyś chciałam. Dawno, dawno temu ich wątek miał być przodujący. Wymyśliłam dla nich inną historię, w trochę innych realiach, może ją kiedyś zrealizuję^^

7 komentarzy:

  1. Rozmowa Ino z Gaarą trochę zmusiła mnie do przemyśleń. Naprawdę obawiam się o teraźniejszość, skoro dziewczyny wyśmiewają się z dziewic. I te wnioski nie wyciągnęłam z Twojego ff, tylko z otaczających mnie ludzi, ale i tutaj znalazłam potwierdzenie. Co ta presja społeczna, żeby "mieć to już za sobą", robi z dzieciakami.

    Domyślam się, że to dla większości trudne, a od psychiki nie zawsze da się uciec, ale to trochę nie fair, że Ino przerzuca swoje problemy na Gaarę. A właściwie to byłoby w porządku, gdyby ufała mu i chciała coś wypracować, a tak? No nie wiem - ja nie miałabym cierpliwości ;)

    Kiedy była scena z Temari uderzyło mnie, że widzimy ją tylko siedzącą w domu. Może gdyby wyszła gdziekolwiek, miałaby trochę lepszy humorek :P

    Zastanawiam się, czy ta akcja z benzyną była przypadkowa, a Gaara musiał się ucieszyć z możliwości rozładowania. Rozbawiło mnie to, kiedy przekonywał sam siebie, że może być grzeczny :D

    Nie wiem, co jeszcze napisać. Czekam na więcej i mam nadzieję, że jakoś przeżyję te 3 tygodnie przerwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerwa, mówiąc szczerze, jest spowodowana drugim blogiem. Zmęczył mnie "świat rzeczywisty" i liczę, że jak trochę popiszę o universum Naruto odnajdę na nowo rozrywkę w Nakamie.
      Że nie umiem podzielić uwagi na dwie różne historie i zawsze któraś na tym traci, tego chyba już nawet nie muszę dodawać.
      Musiałam sobie przewinąć, żeby sprawdzić, gdzie napisałam, że Gaara będzie grzeczny. I proszę, rzeczywiście to napisałam :D
      Wyobrażam go sobie jak jako sześciolatek stoi sobie gdzieś w Sunie schowany za ścianą piasku z założeniem, że będzie grzeczny, a potem wyskakuje jakiś shinobi i, jak to widzieliśmy w anime, dostaje ataku paniki na sam widok rudowłosego dzieciaczka.
      Ups... No nie, tym razem nie byłem grzeczny. Nie wyszło :D

      Usuń
    2. Zawsze rozwalała mnie groteska życia Gaary. Wiesz, dzieci najczęściej karze się, kiedy coś przeskrobią - rozleją coś, pobiją się z kimś, zniszczą jakieś wartościowe przedmioty, a Gaara... Mam w głowie scenę, w której Rasa krzyczy na Gaarę: "No patrz, gnojku jeden, co narobiłeś! Kolejny trup?! To już drugi w tym miesiącu!"

      Wiem, wiem, że zapewne tak by to nie wyglądało, ale właśnie o taki kontrast mi chodzi. Zakładając nawet, że Rasa nie był ostatnim skurwielem i chciał dobrze wychować Gaarę, jak wpłynąć na dziecko, które czasem nie do końca kontrolowało swoich zdolności? Szlaban za zabicie? Rozmowa? Karny jeżyk? Brak mi metod wychowawczych :P A może to Gaarze brakowało po prostu kobiecej ręki podczas dorastania?

      To teraz trzeba robić zakłady, kiedy i ja będę walczyła o każdy post ;) Na razie jestem niemal pewna, że rok będę na powierzchni i regularnie dawała co tydzień notki, ale później? Nie odważę się już na poganianie, bo niedługo ja też będę na tej pozycji ;)

      Usuń
  2. Rozmowa Gaary i Ino daje do myślenia. Smutna rzeczywistość, ta ciągła gonitwa młodych za byciem popularnym, możliwością pochwalenia się przed znajomymi byciem 'doświadczonym'. Cała ta sceneria idealnie odzwierciedla realia. Narastająca frustracja i bezradność w realcji pomiędzy nimi, i ta niepewność, czy jak prawda wyjdzie to się potoczy dobrze? Nie dziwi mnie to, że Gaara wyładował swoją bezsilność w ten sposób, w końcu w nim coś pękło. Była to jedna z cięższych rozmów pomiędzy nimi. Niestety ale każdy ma swoje granice, a tym bardziej, jeżeli Gaara doszedł do takiego, a nie innego wniosku to musiał coś zrobić ze sobą, a że okazja sama mu się trafiła, to nie chciałabym być w skórze tych, którzy oberwali.

    Co do Temari pod wpływem emocji podjęła błędną decyzję i powiedziała za wiele pos wpływem w sumie własnej i interpretacji tego wszystkiego. Nic dziwnego, że Gaara po usłyszeniu, że to był jedyny raz tak emocjonalnie zareagował. Połączył fakty i wyszło, że to Shika. W sumie dzięki Temari i jej teorii i ucieczce. Tego, że będzie chciała zwrócić się o pomoc do Ino to się nie spodziewałam. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze. :)

    Co do Twojego braku weny, nie martw się skup się na drugim opowiadaniu i powoli wszystko samo się potoczy i wróci Ci chęć pisania o tematyce szkolnej. Bez pośpiechu, samo wszystko przyjdzie i może uda Ci się rozwinąć wątki:) Weny we wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra kochana, przedstawię Ci moją kolejność oceniania blogów : po pierwsze : wygląd. Po drugie : data ostatniego rozdziału, po trzecie :czytam ostatni rozdział. Dopiero wtedy decyduję się : zostaję albo nie.
    Tutaj zostanę. I pozwól, że odniosę się do tych 3 kroków, które dokonałam. Nie wiem co było wcześniej, jednak dajmi trochę czasu, a wrócę z drugim komentarzem.

    A więc : wygląd. Do tego zaliczam szablon, tytuł i adres bloga. Moim zdaniem powinnaś zgłosić się do kogoś, kto dopracuje wygląd. Stworzy Ci szablon. Czemu ? To proste. Estetyka. O wiele łatwiej i fajniej czyta się coś ładnie wyglądającego. Twój szablon mógłby być zainspirowany (podejrzewam, że stąd pomysł na nazwę bloga) z serialu Friends. Wiele osób się zajmuje szablonami, więc być może warto gdzieś się zgłosić ?

    Druga sprawa : data publikacji ostatniego rozdziału. Niezmiernie się cieszę, że coś dodajesz. Znalazłam twojego bloga na Lapidarium, opis był fascynujący więc zajrzałam. Często jest tak, że ostatnie posty na blogach mają po kilka miesięcy. Nie u Ciebie. Cieszę się, że mogę mieć jakąkolwiek nadzieję na to, że wkrótce dostanę więcej.

    No i rozdział. Nie ukrywam, że Ino nie lubię. Według mnie nie jest postacią tak plastyczną jak Sakura. Yamanaka zawsze wydaje mi się taka głupiuta, puściutka. Zrobiłaś z nią coś innego i mimo, że nie potrafię sobie jej takiej wyobrazić- podoba mi się. Mogę ją znieść.
    Za to Gaara ? Moja ulubiona postać z A/M, fantastycznie poprowadzona. Tutaj jest taki, jaki powinien być. Czytając to jestem w stanie wyobrazić sobie jego mimikę, ton głosu, ruch ciała. TO TY tak świetnie poradziłaś sobie z jego postacią. Wielkie brawa za to.

    Nie podoba mi się postać Temari jak narazie, ale to jest jeden rozdział. Wrócę do poprzednich i kiedy tylko wszystko sobie nadrobię- wrócę i powiem ci więcej.

    Cóż kochana, ja mam nadzieję, że nie zanudziłam Cię tym komentarzem. Pamiętaj również, że nie krytykuję Cię dla samej krytyki. Jest to moje zdanie, być może coś ci to pomoże- być może nie. To zależy już od twoich preferencji i pomysłu na to opowiadanie.

    Znikam więc nadrabiać poprzednie rozdziały !Wrócę, aby wyskrobać, co takiego myślę o tym, co tutaj się dzieje.

    Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny,
    Eriko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Twój komentarz jest cenny. Zgadzam się z kwestią szablonu. Jeśli chodzi o regularność dodawania rozdziałów - piszę już długo i różnie bywało. Nakama jest blisko końca, nie wiem czy spodoba Ci się i czy przebrniesz przez 1. serię, zwłaszcza że rola Gaary na początku mało ważna. W każdym razie witam koleżankę z fanklubu ;) I jakby Ci się nie spodobało, a byłabyś zainteresowana czymś innym z Gaarą w roli głównej, tyle że w universum mangowym, polecam historie Sayuri - która dodaje notki jak w szwajcarskim zegarku http://poprostugaara.blogspot.com/ lub dwa moje http://suna-gakure-monogatari.blogspot.com/ i https://piasek-i-stal.blogspot.com/

      Usuń
  4. Nowy rozdział w moje urodziny a ja nie zauważyłam ale ze mnie dupa! Jak zawsze czytam wszystko z zachwytem. Każda Twoja historia mnie pochłania. I tak jak kiedyś pisałam przy innej notce, że niedługo pojawi się moje opowiadanie tak się stało. Zapraszam. https://yamanakai.blogspot.com/ (patrycja j)

    OdpowiedzUsuń